Jak rozkochać dziecko w kąpieli? Mój sposób na wykąpanie dziecka.

Jak rozkochać dziecko w kąpieli? Mój sposób na wykąpanie dziecka.

Dziś poruszę temat nieco krępujący i wstydliwy. Choć dotyczy on kąpieli, to nieporęczność nie wynika wcale z samego procesu mycia dziecka. Często, podczas kobiecych wieczorów, słyszę od moich koleżanek: jak ty to robisz, że twój Antoś tak chętnie się kąpię? Dziewczyny są zaskoczone oraz skonfundowane, kiedy opowiadam im o tym, w jaki sposób przekonałam małego Antosia do tego, że kąpiel może być prawdziwą frajdą. Dziś chcę się podzielić moimi spostrzeżeniami. Być może moje wskazówki będą pożądaną pomocą dla wielu mam i tatusiów, dla których kąpanie dziecka jest katorżniczą pracą i przykrym obowiązkiem obfitującym w olbrzymią rozpacz malucha.

Autorytet rodzicielski ma znaczenie

Najgorsze są początki. Kiedy po raz pierwszy nasze dziecko zareaguje głośnym płaczem, automatycznie cofamy rękę i zastanawiamy się "co zrobiliśmy nie tak", "co poszło źle". Z moim Antosiem było podobnie. Pierwsze próby opłukiwania główki w wanience kończyły się olbrzymim hałasem. Każdorazowe włożenie maleństwa do wody było okupione stresem i niepotrzebnymi emocjami. Z pomocą musiał przyjść mój mąż, który dla siebie w wiadomy sposób uspokoił Antosia, a następnie miłym i wesołym głosem zachęcał go do zabawy w wodzie. Udało się. Niepewność, stres i odruch bezwarunkowy, jakim jest rezygnacja z dalszych prób kąpieli, nie są dobrymi doradcami. Do malucha trzeba podejść pewnie i bez cienia strachu. Mała pociecha wpatrzona jest w nas jak w autorytet. Jeśli odczuje, że sobie nie radzimy, odpłaci się tym samym. Jednymi z kluczy do sukcesu są zatem: pozbycie się strachu i podejście do całej sprawy na wesoło! Nie zawsze jednak mi się to udawało...

Improwizacja jest najlepszą zabawą

Kolorowe zabawki, pływające kaczuszki i puszyste gąbeczki mogą nie wystarczyć. Nasz Antoś był na tyle zestresowany kąpielą z mamą, że żadne, opatrzone już przez niego zabawki nie zdawały rezultatu. Nie potrafiłam podejść do całej sprawy tak, jak mój mąż. A niestety - czasami stawałam przed koniecznością wykąpania dziecka samej i musiałam sobie jakoś z tym poradzić. Szczerze mówiąc, żadne tradycyjne żele do kąpieli, patyczek do robienia baniek czy coraz to wymyślniejsze zabawki nie zdawały rezultatu. Zabawa "w fale", "w deszcz" sprawdzały się, ale nie na dłuższą metę. Zastanawiałam się, co robię nie tak i dlaczego moje dziecko reaguje nerwowo przy próbie kąpieli? Nabijanie sobie głowy negatywnymi emocjami zawsze kończy się źle. Na szczęście wpadłam jeszcze na jeden pomysł. Improwizuj! Kup preparat, który wytworzy ogromną pianę, zaciekaw tym dziecko. Przecież Antoś z pewnością ucieszy się z pomysłu mamy!

Szukaj rozwiązania z głową

Poszukiwania "Złotego Graala" nie były szczególnie trudne. Bardzo szybko odnalazłam ciekawy płyn bąbelkowy, przeznaczony dla dzieci. Dlaczego szukałam kosmetyków przeznaczonych dla najmłodszych, nie skorzystałam zaś z najprostszego rozwiązania - czyli zakupu zwykłego żelu do kąpieli dla dorosłych? O zagrożeniach płynących ze stosowania niewłaściwych preparatów poinformowała mnie moja mama. Okazuje się, że skóra malucha jest tak cienka i wrażliwa, że naniesienie nawet niewielkiej ilości mocnego szamponu czy żelu pod prysznic może negatywnie odbić się na zdrowiu dziecka. Maluch posiada delikatną skórę, o innym odczynie kwasowości. Dlatego kosmetyki dla dzieci muszą być pozbawione barwników, parabenów czy innych sztucznych dodatków. To absolutna podstawa, aby nie zrobić naszej pociesze krzywdy.

Zabawa pełna frajdy. Efekt był zdumiewający!

Podczas nieobecności mojego męża, po raz kolejny przystąpiłam do nielubianej przeze mnie czynności kąpania Antosia. Tym razem w ręce trzymałam bąbelkowy płyn do mycia, który za kilka minut okazał się być dla mnie zbawieniem lub - co wydawało mi się bardziej prawdopodobne - rozczarowaniem. Kąpiel zaczęła się podobnie - krzyk, płacz i hektolitry łez. Po oswojeniu małego Antosia z wodą, na emocje nieco opadły. Wciąż jednak dziecko nie było najszczęśliwsze. Wierzgało nogami, mało czerwone oczka; było wyraźne niepocieszone. Uruchomiłam więc moją ostatnią deskę ratunku - kilkukrotnie nacisnęłam dozownik z preparatem. Wytworzyła się ogromna piana, która zaciekawiła niesfornego Antosia. Ogromna swoboda, radość, chęć zabawy wygrały ze strachem. Po kontakcie z wodą płyn tworzy obfitą, bezpieczną dla dziecka pianę. Nie ukrywam, że do dziś stosuję ten sposób i chyba, mogę tak powiedzieć, wreszcie potrafię bezstresowo kąpać Antosia. W przypadku mojego dziecka zadziałało. Nawet nie muszę chyba wspominać, w jakim szoku był mój mąż, gdy o tym wszystkim mu powiedziałam :)

Bezpieczeństwo zabawy to podstawa

Pamiętajmy jednak, aby zadbać o pełne bezpieczeństwo dziecka. Beztroska zabawa może szybko wymknąć się spod kontroli. Zabezpiecz wszelkiego rodzaju ostre krawędzie w zasięgu malucha. Maszynki do golenia i wolnostojące lusterka? To nie jest dobry pomysł, zwłaszcza gdy dziecko w ferworze zabawy wymachuje rączkami. Zabierz i pochowaj wszystko, co choćby w teorii mogło zrobić krzywdę maleństwu. W tym momencie warto też zwrócić uwagę na nasze dłonie - może mamy pierścionek z wystającym diamentem, abo nosimy bransoletkę, która posiada nierównomierne koraliki? W obfitej pianie dziecko nie zauważy tych elementów. Lepiej je zdjąć, odłożyć w bezpieczne miejsce i nie martwić się ewentualnymi reperkusjami.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl